Stronagłówna

Aktualności

Historia

Biuletyn

Artykuły

Zbiory

Archiwum

Oddz.Kraków

LINKI

 

   Wybrane artykuły:

Słowo od Prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej Ireneusza Michasia - "Kultura Łowiecka" - Jesień 1999 r., (nr 17)

Słowo od Przewodniczącego Zarządu Głównego Polskiego Związku Łowieckiego Lecha Blocha "Kultura Łowiecka" lato 2002 (nr 26)

Tradycje łowieckie źródłem tożsamości polskich myśliwych u progu wejścia w struktury europejskie - Marek Piotr Krzemień "Kultura Łowiecka" - Zima 2001 (Nr 22)

Niepołomice w historii i kulturze łowiectwa - Krzysztof  Szpetkowski "Kultura Łowiecka" - Wiosna 2002 (25)

Najważniejsze wydarzenia z życia Klubu - Józef Wyganowski "Kultura Łowiecka" - Lato 2002 (nr 26) 

Świętujemy trzydziestolecie  Krzysztof Mielnikiewicz  "Kultura Łowiecka" - Lato 2002 (Nr 26)

Nasze pismo -  Andrzej W. Głowacki - "Kultura Łowiecka" - Lato 2002 (nr 26)

Jubileusz 30-lecia Klubu Kolekcjonera i Kultury Łowieckiej Mateusz Krupiński "Kultura Łowiecka" - Jesień 2002 (Nr 27)

Msza hubertowska w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie -  Stanisław Andrzej Dąbrowski "Kultura Łowiecka" - Zima 2002/3 (nr 28) 

Homilia ks prałata Wojciecha Frątczaka wygłoszona 8 listopada 2002 r. w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie podczas uroczystej Mszy Św. Hubertowskiej "Kultura Łowiecka" - Zima 2002/3 (nr 28)

Kolekcjonertswo łowieckie - Krzysztof Szpetkowski - "Kultura Łowiecka" Wyd. Regionalne Nowy Sącz nr 3
Kolekcjonerstwo w kulturze łowieckiej - W kręgu kolekcjonerstwa  - Krzysztof Szpetkowski - Gazeta Antykwaryczna 2002 (nr 9)

Profesor Jerzy Krupka - Witold Sikorski "Kultura Łowiecka" - Lato/Jesień 2003 (30-31) 

Międzynarodowy Festiwal Muzyki Mysliwskiej Pszczyna 2003 - piękno muzyki myśliwskiej płynące z pięciolini - Krzysztof J. Szpetkowski - Lato/Jesień 2003 (30-31)

Nasze osiemdziesięciolecie - Redakcja -  Lato/Jesień 2003 (30-31)
 
 
 

 


 

Kultura Łowiecka - Jesień 1999 (nr 17)

 

Słowo od Prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej 

 

Drodzy Kolekcjonerzy i Czytelnicy "Kultury Łowieckiej". 

    Przed pięciu laty dotarł do mnie pierwszy numer Waszego pisma, skromnie nazwany "Biuletynem", wydawany pracochłonną techniką kserograficzną, w niewielkim nakładzie. Nie przypuszczałem wówczas, drodzy Czytelnicy, członkowie Klubu i koledzy redaktorzy, że przyjdzie mi składać Wam z okazji pierwszego, skromnego jeszcze jubileuszu, serdeczne gratulacje za całokształt działalności klubowej, której znaczącym składnikiem jest redagowanie i wydawanie "Kultury Łowieckiej" - kontynuatorki "Biuletynu", kwartalnika kolekcjonerskiego, towarzyszącego Wam nieprzerwanie od czasu reaktywowania Klubu. Pismo i Wasza działalność jest mi szczególnie bliska, szczerze ją doceniam, ponieważ ja także od wielu lat kolekcjonuję różne przedmioty związane z naszym hobby. Zbieractwo jest jednym z ważniejszych elementów współczesnej kultury. Stwierdzenie to jest ważne, bowiem utwierdza nas w przekonaniu, że Wasza działalność oprócz ukazywania kulturotwórczej roli łowiectwa, kulturę tę również kreuje w środowisku myśliwych. Celowi temu podporządkowaliście kwartalnik, w którym konsekwentnie dokumentujecie liczne wystawy i imprezy kolekcjonerskie o zasięgu ogólnopolskim i regionalnym, prezentujecie sylwetki prawych myśliwych, zachęcacie do poznawania pięknej historii polskiego łowiectwa i do gromadzenia oraz zabezpieczania, czasem bezcennych zabytków. Mogę z całą odpowiedzialnością tak powiedzieć, ponieważ widziałem cząstkę waszych prywatnych zbiorów na II Krajowej Wystawie Kolekcjonerskiej, którą zorganizowaliście w Warszawie z okazji 75-lecia Polskiego Związku Łowieckiego. Wystawę tę udokumentowaliście w "Kulturze Łowieckiej". Pokazaliście wystawców, tematy ich eksponatów i przebieg uroczystości otwarcia. Wspominam te fakty dlatego, aby pokazać rolę jaką spełnia czasopismo w dziele dokumentowania łowieckiej teraźniejszości. Ileż regionalnych, równie ciekawych wystaw i imprez, byłoby bez Waszego czasopisma białą kartą dla kolejnych pokoleń. Dla przyszłych badaczy historii łowiectwa wszelkie informacje z naszego podwórka będą ważne, miejmy tego świadomość. Nie zaniechajcie zatem prowadzenia tej dokumentacji. W tym właśnie momencie kieruję pod adresem Redakcji serdeczne życzenia udanej kontynuacji wydawniczej, rozwoju czasopisma, wzrostu liczby autorów i czytelników, poszerzania tematyki opracowań. Wasza Klubowa działalność dobrze służy polskiemu łowiectwu. Pozdrawiam Was Drodzy Kolekcjonerzy naszym przepięknym zawołaniem 

"Darz bór". 

Z wyrazami szacunku

 

Ireneusz Michaś

Prezes Naczelnej Rady Łowieckiej PZŁ 

 

 

Kultura Łowiecka - Zima 2001 (Nr 22)

 

Tradycje łowieckie źródłem tożsamości polskich myśliwych 

u progu wejścia w struktury europejskie

 

    Kiedy mówimy o tradycjach i zwyczajach łowieckich, bardzo często myślimy o sygnałach, tradycji złomu, pokotu, czy też polowaniu Hubertowskim. Na ogół nie zastanawiamy się wówczas nad tym, że są one wspólne dla wielu europejskich nacji i stanowią o jedności kulturowej myśliwych naszego kontynentu. Ale przecież tradycje łowieckie to także kalendarz łowiecki, sposoby polowań, a nawet myśliwska kuchnia - te zaś na ogół są nierozerwalnie związane z kulturą danego narodu.

    Początków polskiego kalendarza łowieckiego możemy doszukiwać się w naszych przysłowiach, i tak początek sezonu wyznaczała data 24 sierpnia, kiedy to: "na św. Bartłomieja otwiera się siew i knieja", otwarcie zbiorowych leśnych łowów wyznaczał 29 wrzesień; "od św. Michała trąbka myśliwego do boru woła", ale nie na zające, które zawsze miały u polskich myśliwych specjalne prawa - na nie polowano dopiero od 16 października, jako że; "do Ludmiły Panie miły, kiep kto na szaraka godzi". Koniec zbiorowych polowań wyznaczał 6 styczeń; "Sieć ostatnią na dąbrowie rozpinają trzej królowie", koniec zasadniczego sezonu łowieckiego przypadał na 4 marca; "Na św. Kazimierza, pokój dla łowcy i zwierza". Swoje odbicie znalazła też tradycja wiosennych polowań na ptactwo, skoro sezon na nie przedłużony był do 15 kwietnia - "Po świętej Ludwinie daj spokój ptaszynie".

    Warto tutaj zauważyć, że po wielu zmianach myśliwskiego kalendarza, na przestrzeni wieków, dziś w oparciu o naukowe badania przyrodnicze, powróciliśmy prawie dokładnie do tych dat. Może więc warto by było umieścić je na powrót w łowieckim kalendarzu.

Przejdźmy do sposobów polowań współczesnego polskiego myśliwego. Warto przypomnieć, że w większości ukształtowały się one w drugiej połowie XIX wieku. W okresie szczególnie ważnym dla polskiej kultury. Okresie zdecydowanego prymatu intelektu nad materią. To wówczas właśnie trofea łowieckie i dbałość o nie zaczęły stanowić wyróżnik naszych myśliwych, a najwyższą rangę łowiecką uzyskały wówczas wiosenne polowania na tokach. Głuszec wtedy właśnie stał się dla polskiego myśliwego nieomalże zwierzyną kultową. Polowania na ciągach słonek zaczęły być odbierane jako swego rodzaju misterium. Także wiosenne polowania na kaczory, stanowiły ważny element łowieckiej kultury. Oczywiście nie tylko wiosna dostarczała specjalnych doznań. Polowania na wab na rogacze, jarząbki czy lisy, to także nasza specjalność.

    Wszystkie te i wiele jeszcze innych łowów w tym ocalone od zapomnienia, a odnoszące dziś tak wspaniałe sukcesy w restytucji ptaków drapieżnych - sokolnictwo - stanowi o naszej myśliwskiej tożsamości.

    Z różnych powodów nie polujemy dziś wiosną na kaczory, cietrzewie i głuszce. Polowania na kaczory to sprawa otwarta. A głuszce i cietrzewie - no cóż patrząc na historię żubra, łosia czy bobra, można mieć nadzieję, że i w tym przypadku uda się nam tak, jak to się udało naszym poprzednikom i przywrócimy je polskim lasom i polskiemu łowiectwu.

Powinno się to stać sprawą ambicji polskich myśliwych. O zachowanie zaś innych sposobów polowania, które do dziś przetrwały opierając się powszechnej komercjalizacji winniśmy dbać tak, jak chroni się dorobek kulturalny narodu.

    W innych krajach europejskich poluje się na te same, co u nas gatunki zwierzyny w terminach i sposobami zgodnymi z ich kulturą i zwyczajami. Żeby wymienić chociażby polowania na głuszce spod psa w krajach skandynawskich, cietrzewie, także spod psa w Alpach, par force na lisy w Anglii, czy na jelenie we Francji.

    To tylko kilka przykładów kultywowania narodowych tradycji łowieckich w krajach członkowskich Unii. Do nas należy zaś zachowanie naszych polskich wartości łowieckiej kultury.

    Ostatnimi czasy w telewizji można zobaczyć wiele programów traktujących o narodowych kuchniach, w tym myśliwskich. Podkreślane są nie tylko ich wartości kulinarne, ale i kulturowe. A co z naszą, jakże bogatą myśliwską kuchnią, tak pięknie opisaną przez Wieszcza Adama? Czy ma zginać za sprawą administracyjnych decyzji, jak ' chociażby pozbawienie naszych myśliwych tradycyjnej wątróbki po polowaniu? Myślę, że to wszystko warte jest zastanowienia i przemyśleń.

    "Co kraj to obyczaj" mówi stare przysłowie, w "Różnorodności siła" dodają współcześni unijni politycy. Spróbujmy więc i my skorzystać z mądrości jeszcze naszego przysłowia - "Polak mądry po szkodzie". Spróbujmy być mądrzy przed i wchodząc w struktury europejskie pokazać "Iż Polacy nie gęsi, też swój język mają" - także łowiecki.

Darz Bór

 

Marek Piotr Krzemień

 

Kultura Łowiecka - Lato 2002 (nr 26)

Najważniejsze wydarzenia z życia Klubu

- 12.10.1972 - data utworzenia Klubu Kolekcjonera przy Muzeum Łowieckim;

- 26.11.1972 - pierwsze organizacyjne zebranie, na którym wybrano Zarząd Klubu;

- 7-24.06.1974 - I Ogólnopolska Wystawa "Łowiectwo w kolekcjonerstwie" (Warszawa);

- 9.07.1980 - uchwała Zarządu Głównego PZŁ nadająca statut Klubowi Kolekcjonera; Kolega klubowy Wiesław Kuszkowski zdobywa brązowy medal na Światowej Wystawie Łowieckiej w Płowdiw (1981) za kolekcję znaczków pocztowych o tematyce łowieckiej;

- 3-9.06.1983 - Organizacja w Muzeum Łowieckim w Warszawie wystawy "Świadkowie sześćdziesięciolecia" w ramach i dla uczczenia uroczystości centralnych PZŁ / Zbiory członków Klubu /

- jesień 1991 - powołanie przez Zarząd Główny PZŁ zespołu dla przeprowadzenia reaktywacji Klubu (W. Kuszkowski, Z. Lewecki i W. Sikorski-przewodniczący);

- 12.10.1991 -zebranie informacyjno-organizacyjne reaktywujące działalność Klubu;

- 1993 rok - z okazji 70. lecia PZŁ, 10 członków Klubu odznaczonych zostaje Medalem św. Huberta;dużą częścią uznania ich zasług była działalność na niwie Kultury Łowieckiej w KKiKŁ szerzenia kultury łowieckiej,

- 23.04.1994 - pierwsze walne zebranie po reaktywowaniu Klubu - zmiana nazwy Klubu na Klub Kolekcjonera i Kultury Łowieckiej Polskiego Związku Łowieckiego;

- 3.11.1994 - wydanie pierwszego numeru biuletynu klubowego "Klub Kolekcjonera i Kultury Łowieckiej PZŁ";

- 11.01.1995 - Zarząd Klubu zatwierdza projekt klubowej odznaki członkowskiej autorstwa Kolegi Mateusza Krupińskiego;

- 22.04.1995 - Pierwsza Ogólnopolska Myśliwska Giełda Kolekcjonerska (Warszawa);

- 14-15.12.1995 - XVII Krajowy Zjazd Delegatów PZŁ nadaje członkostwo honorowe Związku 2 członkom naszego Klubu - Wacławowi Przybylskiemu i Witoldowi Sikorskiemu;

- 4.09.1996 - Zarząd Główny PZŁ zatwierdza regulamin Klubu Kolekcjonera i Kultury Łowieckiej PZŁ;

- 7.09.1997 - walne zebranie Klubu dokonało powołania 9 oddziałów: Częstochowa, Gdańsk, Kraków, Katowice, Ostrołęka, Poznań, Rzeszów, Warszawa, Wrocław;

- 18-19.10.1997 - na zamku w Gniewie odbywają się obchody XXV - lecia Klubu uświetnione wystawą i giełdą kolekcjonerską

- 2-9.11.1998 - w ramach obchodów 75. lecia PZŁ odbyła się II Ogólnopolska Wystawa Klubu Kolekcjonera i Kultury Łowieckiej PZŁ, jako impreza towarzysząca obchodom;

- 7.11.1998 - Nadzwyczajne Walne Zebranie Klubu uchwala nowy statut Klubu, a zatwierdza go Zarząd Główny PZŁ uchwałą z dnia 20 kwietnia 1999;

- rok 1999 - likwidacja oddziału Klubu w Ostrołęce;

- 14.04.2000 - podpisanie umowy o współpracy pomiędzy Muzeum w Gorzowie Wlkp., Zarządu Okręgowego PZŁ w Gorzowie Wlkp. oraz Klubem Kolekcjonera i Kultury Łowieckiej PZŁ;

- rok 2000 - utworzenie 4 nowych oddziałów Klubu: w Gorzowie Wlkp., Toruniu, Opolu i Starogardzie Gdańskim - Oddział Kociewie

- 12.02.2002 - otwarcie Sali Pamięci Włodzimierza Korsaka w Muzeum Gorzowskim, utworzonej staraniem członków naszego Klubu.

 

opracował: Józef Wyganowski

 

Kultura Łowiecka - Lato 2002 (Nr26)

Świętujemy trzydziestolecie

 

   W publikacji „Łowiectwo w Polsce", wydanej przez ZG PZŁ we współpracy z  duńskim ministerstwem środowiska i energii z satysfakcją przeczytałem:

 „Klamrą spinającą działalność na niwie kultury łowieckiej jest powstały przy PZŁ w 1972 r. Klub Kolekcjonerów, który w latach późniejszych przyjął nazwą Klub Kolekcjonera i Kultury Łowieckiej Polskiego Związku Łowieckiego. Skupia on pasjonatów stawiających sobie za cel gromadzenie i zabezpieczenie dokumentów dotyczących łowiectwa i kultury łowieckiej. Jego członkowie dbają o upowszechnianie wśród społeczeństwa wiedzy o polskim myślistwie. Przedmiotem zainteresowania jego członków są medale, odznaki i odznaczenia, fotografie, dokumenty, filatelistyka, broń biała i palna, akcesoria łowieckie, książki, czasopisma, grafika, obrazy i wszystko, co można kolekcjonować, a wiązane jest z łowiectwem. Klub organizuje wystawy, giełdy kolekcjonerskie, a także wydaje swój biuletyn pt. „ Kultura Łowiecka ".

     Nic dodać, nic ująć do encyklopedycznej prezentacji Klubu. Dla nas - kolekcjonerów - cytowana „notka biograficzna" ma inne ważne znaczenie. Oto w publikacji, gdzie pokazuje się całokształt funkcjonowania związku zajmujemy znaczące miejsce w dziale „Realizacja zadań w dziedzinie upowszechniania historycznych wartości kultury łowieckiej". Jesteśmy przez władze łowieckie traktowani jako stały składnik myśliwskiej rodziny, który poprzez statutową działalność, zbudowaną na autentycznych pasjach zbierackich kolekcjonerów, „pracuje” na rzecz całego polskiego łowiectwa. Zrzeszenie zaś wspiera klub organizacyjnie, moralnie i finansowo. Tak więc spełniła się w naszym życiu związkowym klasyczna definicja sprzężenia zwrotnego, bez którego, jak wiedzą inżynierowie automatycy, nie może poprawnie funkcjonować żaden skomplikowany układ.

   Myślę, że mechanizm ten będzie pracował długo i dobrze, a pojawiające się, jak w każdej „maszynie" rzadkie zakłócenia wewnętrzne, są zawsze, przy dzisiejszej świadomości społecznej i technice do naprawienia.

   Zbliżamy się do kolejnego lipcowego spotkania na zaniku w Gniewie, by godnie uczcić jubileusz 30-lecia klubu. Każdy jubileusz jest ważny, inny i zawsze potrzebny. Im więcej ich przeżyjemy, tym mocniej będziemy emocjonalnie związani z klubem, zrzeszeniem, będziemy mądrzejsi o kolejne doświadczenia, wszak każde spotkanie kolekcjonerskie, każda giełda, wystawa, poszerza nasze horyzonty. Uroczystości jubileuszowe dają też doskonałą okazję do spojrzenia wstecz na dorobek, postawę i pracę ludzi, dzięki której ukształtował się wizerunek Jubilata i jego uznanie w środowisku.

    Jubileusz klubu będzie ważny nie tylko ze względu na to, że odda należny szacunek członkom i działaczom, ale także dlatego, że pokaże wolę dalszego unowocześniania jego struktur i podporządkowania ich bez reszty łowiectwu.

    Życzę wszystkim uczestnikom jubileuszowego spotkania wspaniałych przeżyć i kolekcjonerskich satysfakcji.

 

 Krzysztof Mielnikiewicz

 

 

Kultura Łowiecka - Jesień 2002 (Nr 27)

Jubileusz 30-lecia Klubu Kolekcjonera i Kultury Łowieckiej

     Wydawałoby się, że nie tak dawno gościliśmy na zamku w Gniewie obchodząc 25-lecie Klubu Kolekcjonera i Kultury Łowieckiej PZŁ, a tu następny okrągły jubileusz stał się naszym udziałem. W dniach 11-13 lipca 2002 roku dzięki uprzejmości kasztelana gniewskiego zamku Pana Jarosława Strużyńskiego oraz zaangażowaniu organizatora obchodów Andrzejowi Lipce na uroczystościach 30-lecia naszego Klubu spotkali się koledzy z całej Polski. Jubileuszowe uroczystości rozpoczęto mszą hubertowską celebrowaną przez księdza kapelana Gracjana Nagierskeigo w oprawie muzycznej Zespołu Reprezentacyjnego PZŁ pod kierownictwem Mieczysława Leśniczaka, Zespołu „Gawra" z Kwidzyna oraz „Scholi Cantorum Gymevensis" kierowanej przez Augustyna Rąbałę. Po uroczystej mszy świętej licznie zaproszeni goście oraz Koledzy myśliwi i kolekcjonerzy udali się na otwarcie dwóch wystaw tematycznych. Pierwszą z wystaw pt.: „Pasje życia" zorganizował Kolega Bohdan Jasiewicz, prezentując historię i korzenie rodzinnych tradycji łowieckich sięgających XVIII wieku oraz dorobek pięćdziesięciolecia swej działalności w szeregach Polskiego Związku Łowieckiego. Drugą wystawę pokazującą całokształt działalności Klubu oraz kolekcjonerskich pasji zawdzięczamy Kol. Gustawowi Ćwikle. Zgromadzone eksponaty stanowiące dorobek kolekcjonerski naszych klubowych Kolegów oraz rzeźby w drewnie autorstwa uczniów Liceum Plastycznego w Gdańsku prezentowane przez Dyrekcję Regionalną Lasów Państwowych w Gdańsku w osobie Pani Katarzyny Lemke cieszyły oczy licznie przybyłych gości i zwiedzających. Tu też miało miejsce oficjalne otwarcie obchodów 30-lecia naszego Klubu, które swą obecnością i okolicznościowymi przemówieniami uświetnili: Prezes Naczelnej Rady Łowieckiej dr Ireneusz Michaś, Marszałek Województwa Pomorskiego Jan Zarębski, Wice wojewoda Pomorski Stanisław Kochanowski, Prezes Okręgowej Rady Łowieckiej w Gdańsku Kol. Marek Górski, Naczelny Łowczy Administracji Lasów Państwowych Jan Błaszczyk oraz władze samorządowe gmin kociewskich. W ciepłych słowach mówiono o działalności naszego Klubu stanowiącej ważne ogniwo w pracy Polskiego Związku Łowieckiego na rzecz historii, kultury i tradycji łowieckich.

    W uznaniu zasług na rzecz Polskiego Związku Łowieckiego Prezes NRŁ Ireneusz Michaś w imieniu Zarządu Głównego PZŁ wręczył odznaczenia łowieckie następującym Kolegom: Stanisławowi Dąbrowskiemu z Warszawy i Henrykowi Michałowskiemu z Opola - Złom, Leszkowi Krawczykowi z Katowic - Złoty Medal Zasługi Łowieckiej. Brązowy Medal Zasługi Łowieckiej otrzymali Koledzy: Andrzej Jędrysiak z Piekar Śląskich, Roman Preising ze Starogardu Gdańskiego oraz Tomasz Grzesiak z Oleśnicy. Po dekoracji serdecznościom nie było końca.

     Po krótkim odpoczynku zaopatrzeni obiadem w doskonałych nastrojach uczestnicy i licznie zaproszeni goście udali się na koncert Reprezentacyjnego Zespołu PZŁ pod batutą Kol. Mieczysława Leśniczaka. Zaprezentowany program muzyczny nie kończące się bisy i dedykacje utrwaliły doskonały nastrój wszystkich uczestników naszych jubileuszowych uroczystości, a zaproszonym gościom dostarczył niezapomnianych wrażeń i emocji. Przy małym piwku w rodzinnej atmosferze pełni refleksji nad przemijającym czasem, wspominając początki działalności naszego Klubu doczekaliśmy kolacji. Przeniesieni w czasy średniowiecza przy stołach uginających się odjadła, doświadczyliśmy gościnności gniewskiego zamku. Tutejsza drużyna rycerska po krótkim rozpatrzeniu się wśród gości wybrała naszego Kolegę Józefa Ulfika na reprezentanta naszego Klubu. Po ciężkich rycerskich próbach, które Józek zniósł dzielnie, otrzymał z rąk swych prześladowców godność rycerską i od tej pory nazwany Józefem z Koszecina zbrojny w półtoraręczny miecz bronić będzie godności naszego Klubu. Bardzo miłym akcentem było też odegranie fanfary napisanej z okazji jubileuszu 30-lecia naszego Klubu przez naszego przyjaciela Kol. Krzysztofa Kadleca. Nie brakowało też oficjalnych delegacji, przemówień i toastów. W nastrojach godnych trzydziestolecia biesiadowano do późnych godzin nocnych.

 

Mateusz Krupiński

 

"Kultura Łowiecka - Zima 2002/3 (nr 28)

Msza hubertowska w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie

    8 listopada 2002 r. w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie odprawiona została tradycyjna msza hubertowska, koncelebrowana przez JE Księdza biskupa, kapelana WP generała Sławoja Leszka Głodzia, księży myśliwych z całego kraju oraz kapelana Polskiego Związku Łowieckiego księdza prałata Wojciecha Frątczaka, koordynatora duszpasterstwa myśliwych. W czasie tej uroczystej mszy ksiądz prałat wygłosił homilię przygotowaną na tę wyjątkową okazję, jaką jest święto wszystkich myśliwych i ich niezwykłego patrona św. Huberta.

    Początkowo powstał w naszej redakcji zamysł, aby omówić tylko, co celniejsze sformułowania wyjęte z wygłoszonej homilii.

    Stwierdziliśmy jednak, że to nie ma najmniejszego sensu. Homilia zawiera bowiem takie treści, a waga wypowiedzianych słów niosących niezwykłe przesłanie nie tylko dla myśliwych ale dla całego społeczeństwa - zwłaszcza dla młodzieży - skłoniły redakcję do zamieszczenia tekstu homilii w całości.

 

Stanisław Andrzej Dąbrowski

 

"Kultura Łowiecka - Zima 2002/3 (nr 28)

Homilia ks prałata Wojciecha Frątczaka wygłoszona 8 listopada 2002 r. w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie podczas uroczystej Mszy Św. Hubertowskiej

Ekscelencjo, Księże Biskupie Generale! 

Drodzy nasi Goście i Sympatycy! Koleżanki i Koledzy! Wszyscy Czciciele św. Huberta!

            Dziś obchodzimy nasze święto, święto wszystkich myśliwych. Choć większość z nas już uczciła św. Huberta w swoich macierzystych kołach, to dziś spotykamy się w tym miejscu, aby na najwyższym szczeblu - z udziałem władz naczelnych PZŁ i przy współudziale dostojnych gości, parlamentarzystów, przedstawicieli Kancelarii Prezydenta, przedstawicieli rządu, delegacji różnych bratnich organizacji - uczcić naszego patrona. Jeszcze raz witam wszystkich bardzo serdecznie.

Spotkanie takie jest również okazją do przedstawienia Polskiego Związku Łowieckiego, jego siły, organizacji, przywiązania do tradycji i patriotyzmu oraz osiągnięć. To także okazja do biesiady myśliwskiej i radości ze spotkania w gronie kolegów i przyjaciół.

            Na ten uroczysty dzień przypadł niezwykle ciekawy i trudny tekst Ewangelii. Tekst, który strach czytać w dzisiejszych czasach, jeśli się go nie wyjaśni. Nadużycia gospodarcze, defraudacje, trwonienie mienia publicznego, afery, malwersacje - to tematy, które często spotykamy na łamach prasy krajowej i zagranicznej, o których mówią doniesienia agencji prasowych najczęściej z okazji wielkich i niekończących się procesów. 

            O takiej aferze z czasów życia Chrystusa słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii, a zwłaszcza słowa, że Pan pochwalił nieuczciwego zarządcę. O co więc chodzi w przeczytanym tekście? Czyżby Chrystus chwalił oszusta? Żeby na to pytanie odpowiedzieć, należy zwrócić uwagę na dwie sprawy. Po pierwsze, opowiadanie to nie jest relacją kronikarską, lecz przypowieścią, tj. opowiadaniem fikcyjnym, zgodnym jednak z wypadkami życia codziennego tamtych czasów. Za pomocą tego opowiadania Chrystus chce przedstawić jakąś prawdę moralną. Przypowieść ta jest porównaniem między dwiema płaszczyznami różnego porządku, dlatego główna idea służy do naświetlenia prawdy moralnej. Pozostałe elementy są tylko dekoracją opowiadania. Ta główna idea zawarta jest w wierszu 8.: Pan pochwalił nieuczciwego zarządcę, że roztropnie uczynił. Pochwała Jezusa nie odnosi się do jego chytrej przebiegłości i bezczelności zarządcy, gdyż nazywa go „nieuczciwym zarządcą", co jednoznacznie kwalifikuje jego czyn, ale chwali jego roztropność. To nie paradoks. Człowiek ten przyłapany i zagrożony degradacją, w ostatniej chwili, rzutem na taśmę, potrafił sobie zabezpieczyć przyszłość. Przypowieść ta ma wydźwięk eschatologiczny. Chrystus ubolewa, że w sprawach zbawienia ludzie, dzieci światłości, nie potrafią być tak przebiegli, jak ten nieuczciwy rządca. Przecież nawet w ostatniej chwili, gdy przyjdzie nam zdać sprawę ze swego włodarstwa, możemy rzutem na taśmę, jak ten nieuczciwy, zapewnić sobie zbawienie. A jednak tego często nie czynimy. Każda msza święta przypomina nam o przyszłości, jaka nas czeka, o tym, że nasze spotkanie z Bogiem jest nieuniknione. Trzeba więc wykorzystać dany nam od Boga czas, aby zasłużyć nie na sąd, ale na pochwałę. Nigdy na to nie jest za późno, nawet w ostatniej chwili mamy szansę.

            Podobnie jest ze wszystkim innym, także z łowiectwem. Często słyszymy: już nie warto, za późno, nie opłaca się. Pamiętajmy, że każde działanie na korzyść przyrody jest warte wysiłku, choć efekty widoczne są często po wielu latach. Wielu działaczy umierało z przeświadczeniem, że ich działalność nie przyniosła pożądanego skutku, a jednak po wielu latach widzimy, że ich praca przyniosła efekty. Każda indywidualna praca sumuje się na pracę całego gremium. Jak będą mówili o myśliwym -przysłowiowym Kowalskim, tak będą mówić o całym Związku. Zło jest zawsze bardziej krzykliwe. Wybryk jednego będzie zauważony natychmiast, a praca setek umknie uwadze.

            O nas, myśliwych, słyszymy różne opinie. Prawdziwe i nieprawdziwe. Czasami nawet krzywdzące. Podejrzewa się nas o krwiożercze pragnienia, chęć zysku, czyli zdobycia zwierzyny. Jak to jest naprawdę?

            Moi drodzy! Kiedyś chodziliśmy za dzikami tydzień noc w noc, aby wykorzystać pełnię. Jak my tu, to dziki w innym miejscu. Wreszcie św. Hubert się nad nami ulitował i potężny dzik wyszedł na łąkę skrzącą się rosą w czasie ponowy. Padł strzał - dzik leży. Patroszenie, transport, ważenie, potem zdjęcie skóry i podział tuszy między uczestników polowania. Było stosunkowo ciepło i nie było gdzie dzika przechować. O drugiej w nocy byliśmy nieludzko zmęczeni, a już o 6.30 trzeba było iść do pracy. Wtedy kolega powiedział mi: „Miała matka dwóch synów, jeden był mądry, drugi został myśliwym". Potem mówił, po co mi to wszystko. Gdybym pieniądze tylko za samą benzynę przeznaczył na kupno np. mięsa, mógłbym kupić sobie kilka świniaków rocznie, i nie tłukłbym się po nocach, bo to już nie te lata. Słuchałem tych wywodów z uśmiechem. Nieraz mi podobne myśli przychodziły do głowy. Wiedziałem, że jest to prawda, ale za kilka dni pogna nas znowu na całą noc do lasu. Dlaczego?

            Moja nieżyjąca babcia zadała mi podobne pytanie, choć w innej dziedzinie. Słuchając relacji ze wspinaczki alpinistów w góry, gdzie jeden ztaterników zginął, drugi z uczestników z odmrożonymi płucami został uratowany, pytała: „Po co oni tam włażą?". Jeszcze bardziej się rozsierdziła, gdy się dowiedziała, ile kosztuje taka wyprawa. Dochodzimy więc do sensu uprawiania każdego hobby.

            Trudno jest zrozumieć mieszczuchowi, co nas gna do lasu na całą noc w mróz, deszcz czy śnieg, gdy on wyleguje się w ciepłym łóżeczku lub ogląda telewizję, popijając herbatkę. Sam też nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie, co gna nas do lasu, taternika w góry, grotołaza do jaskini...

            Nikt w swym działaniu nie jest nieomylny. Nie myli się tylko ten, co nic nie robi my, myśliwi, też popełniamy błędy. Dlatego chętnie przyjmujemy słowa krytyki. Każda krytyka jest dopuszczalna, a nawet konieczna, pod warunkiem że jej celem jest chęć poprawy lub znalezienia innego, lepszego wyjścia. Krytyka powinna być konstruktywna. Nie wystarczy powiedzieć, że coś było złe, ale jeszcze należy dać projekt lub pomysł na alternatywne rozwiązanie. Ostatnio wielu bulwersuje problem wałęsających się psów. Wielu krytykuje, że rozwiązanie przyjęte przez Sejm jest błędne, ale nikt nie powie, jak ten problem rozwiązać. Co z tymi psami robić, jak je wyłapać i co potem? Pomysły wielu tzw. zielonych (nie wiem właściwie, dlaczego tak się właśnie nazywają) totalnej obrony każdego pieska, każdego zwierzęcia są absurdem. Broniąc zwierząt, trzeba na pierwszym miejscu mieć na uwadze dobro i bezpieczeństwo ludzi. Trzeba jasno określić, co robić z tysiącami psów i kotów, które zostały przez właścicieli porzucone? Schroniska są przepełnione i co dalej? Zresztą, warunki w tych schroniskach są dalekie od tych, które nazwalibyśmy humanitarnymi. Społeczeństwo nasze nie zawsze stać na to, by zapewnić ludziom godziwe warunki życia, a co dopiero tylu zwierzętom.

            Dzisiejsze spotkanie zgromadziło wielu ludzi, którzy mają wspólną pasję, jaką jest łowiectwo rozumiane jako pobieranie darów przyrody bez uszczuplania jej zasobów naturalnych. Chciałbym Warn dziś powiedzieć, że, mimo zapewne jakichś niedociągnięć, wykonujemy kawał dobrej roboty. Prawda o naszej pracy wypłynie na wierzch, choć zdajemy sobie sprawę, że w wyniku niesprawiedliwych opinii i jednostronnego patrzenia na PZŁ jesteśmy w prawie traktowani jako obywatele II kategorii. Kierowcy powodu­ją więcej ofiar śmiertelnych niż myśliwi, nie mówiąc o politykach i ich działalności. Ale tylko myśliwych zmusza się do przeprowadzania badań psychiatrycznych, co stoi w rażącej sprzeczności z konstytucyjną zasadą równości wobec prawa.

            W tym dniu chciałbym Warn złożyć najlepsze życzenia: przede wszystkim stałej opieki św. Huberta w życiu osobistym, rodzinnym, zawodowym i na niwie łowieckiej. Niech wszechpotężne wstawiennictwo św. Huberta strzeże Was od wszelkiego zła.

 

 Ekscelencjo!

          Jako kapelan PZŁ chciałbym serdecznie podziękować Waszej Ekscelencji za odprawioną mszę świętą i tę życzliwość, którą Ekscelencja zawsze darzy nasz Związek. W czasie tej liturgii mieliśmy możność słuchania wspaniałej „Mszy św. hubertowskiej", w wykonaniu znakomitego Reprezentacyjnego Zespołu Muzyki Myśliwskiej PZŁ, pod batutą pana Mieczysława Leśniczaka. Pielęgnowanie tej starej, a jakże pięknej muzyki stanowi ważny element naszej kultury.

            Muzyka myśliwska brała swój początek z prostych sygnałów łowieckich, które pierwotnym myśliwym ułatwiały skuteczne polowania. Potem, w miarę rozwoju, wyrażały radość z sukcesów łowieckich, wreszcie były aktami uwielbienia stwórcy tego świata.

            Pozwoli Ekscelencja, że podziękuję także wszystkim, którzy przyczynili się do uświetnienia tej uroczystości.

            Na koniec proszę Ekscelencję o pasterskie błogosławieństwo dla wszystkich uczestników tej uroczystości i dyspensę, bo to dziś piątek, a nie wiem, czy kucharz o tym pamiętał.

 

ksiądz prałat Wojciech Frątczak

kapelan Polskiego Związku Łowieckiego

 
 

   

Stronagłówna

Aktualności

Historia

Biuletyn

Artykuły

Zbiory

Archiwum

Oddz.Kraków

LINKI

 Copyright by K.Szpetkowski